Hummer na komunię? Granice absurdu osiągnięte

hummer limuzynaDzień swojej komunii – mimo, że minęło już od tego czasu około 25 lat – pamiętam całkiem nieźle. Byłem dobrze przygotowany duchowo, zestresowany i ubrany w skromny garnitur. Po uroczystości odbyło się skromne przyjęcie u mnie w domu – uczestniczyli w nim rodzice, dziadkowie i chrzestni. Dostałem tradycyjny zegarek i rower. To było coś!

Od dłuższego czasu słyszy się natomiast w mediach o jednym wielkim komunijnym lansie i przeroście formy nad treścią. Dzieci podwożone są do kościołów luksusowymi samochodami, przyjęcia swoim przepychem nie ustępują weselom, a obowiązkowym zestawem prezentów jest laptop i quad. Wszystko spoko, ale ostatnio granice absurdu zostały przekroczone. Kilka dni temu media obiegła informacja, że jedno z dzieci podjechało na swoją komunię… limuzyną hummera. Wyglądało to tak:

hummerem na komunię

Jestem pasjonatem samochodów od dziecka, niejedno widziałem i miałem okazję przejechać się wieloma ciekawymi samochodami. Ale nawet ja w takim nigdy nie siedziałem! A niniejsze oburzenie nie jest wynikiem zazdrości (bo wcale mi się ten samochód nie podoba), a po prostu dociera do mnie, że świat schodzi na psy jak nigdy wcześniej… Staropolska zasada „zastaw się a postaw się” nabrała nowego znaczenia. Ciekawe, jakie to dziecko dostało prezenty…

Moda na quady i laptopy też mi się zresztą nie podoba. Można przecież kupić dziecku tradycyjny zegarek i np. jakąś zabawkę edukacyjną? Jeśli chcemy kupić coś fancy, kupmy, zamiast quada, coś takiego – będzie przynajmniej jakiś pożytek. Powiecie, że to nie dla dzieci? Ja się w tym wieku bawiłem figurkami spidrmana i batmana i nie w głowie mi były jakiekolwiek luksusy. No ale świat się zmienia, jak widać, niekoniecznie na lepsze…